Wbrew pozorom i pierwszym skojarzeniom, dieta białkowa nie musi być nudna i monotonna, jednakże zdecydowanie wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń. Rezygnujemy z pieczywa, ziemniaków, alkoholu czy ryżu i makaronów, a przestawiamy się na drób, owoce morza czy ryby. Dlatego pierwsza faza słusznie też nazywana fazą uderzeniową czy ataku zakłada, że naturalnymi objawami, jakie jej mogą towarzyszyć to uczucie zmęczenia, często bólów wątroby i żołądka, jak i zaparcia. Organizm bowiem po pierwsze musi pożegnać się z dotychczasowymi przyzwyczajeniami, mało tego białko zwierzęce wymaga od żołądka, wątroby i nerek wytężonej pracy, często przez cały dzień. Dlatego do diety białkowej warto się przygotować. Stopniowe uszczuplanie diety z węglowodanów, tłuszczów czy cukrów pozwala żołądkowi, jak i całemu organizmowi łatwiej przejść wszystkie zmiany. Możemy więc układać tak jadłospis, by eliminować większą ilość pieczywa, a zastępować ją na przykład nabiałem, czy potrawami z dodatkiem wędlin czy ryb. Także jeśli jesteśmy łakomczuchami i nie potrafimy obojętnie przejść obok cukierni, to warto stopniowo oduczać się słodkiego, jedząc mniej, a ostatecznie eliminując całkowicie słodycze. Reasumując warto dietę białkową zaplanować z wyprzedzeniem i dać sobie kilka tygodni czasu, kiedy sukcesywnie nasza dieta będzie coraz uboższa w węglowodany i tłuszcze, a coraz bardziej bogata w białko zwierzęce. Dzięki takiemu rozwiązaniu pozbędziemy się zaparć czy bólów żołądka, nie wyeliminujemy jedynie zmęczenia, które spowodowane jest zwiększoną pracą, w celu trawienia białka zwierzęcego.
